16 marca 2021

Pandemia a zdrowie psychiczne dzieci…

Maria Bemben - psycholog

Weszliśmy w drugi rok pandemii. Na naszych oczach zmienia się rzeczywistość praktycznie we wszystkich wymiarach. Dorośli zmuszeni są do przewartościowania wielu swoich dotychczasowych sądów, postaw i zachowań. Oczywistym jest też to, że dzieci i młodzież także nie omija podobna konieczność. Po pierwszej euforii, że nie trzeba chodzić do szkoły i można „bezkarnie” siedzieć przed komputerem, przyszedł czas na dostrzeżenie również niepokojących konsekwencji zmian w życiu codziennym:

1. Izolacja społeczna i zaburzone relacje rówieśnicze skutkują wprost zmianami w socjalizacji dzieci i młodzieży. Coraz więcej dzieci przenosi relacje do świata on-line często z przypadkowymi ludźmi, część dzieci rezygnuje z relacji – odkładając je na potem, które nie wiadomo kiedy nastąpi;

2. Wiele godzin przed komputerem ogranicza ruch i wysiłek fizyczny co utrudnia zdrowy rozwój;

3. Nowa formuła edukacji on-line, nowa dla wszystkich – nie tylko dla uczniów ale i dla nauczycieli, powoduje wiele dodatkowych trudności edukacyjnych, zwłaszcza dla dzieci które nie mogą liczyć na wsparcie rodziców albo mają rodziców nadmiarowo kontrolujących czy „ambitnych” (w cudzysłowie, bo myślę tu o ciągłej trosce głównie o wysokie oceny). Już widać narastające trudności dzieci z deficytem koncentracji uwagi, nadruchliwością, brakiem umiejętności uczenia się. Zauważa się dużą niepewność co do skuteczności edukacji i przygotowania do egzaminów. Ponadto przejęcie przez wielu rodziców obowiązków nauczycieli swoich dzieci, zwłaszcza tych młodszych, nie tylko wprowadza duże zamieszanie w pełnionych rolach ale też skutkuje większym zmęczeniem i ciągłą frustracją… Częste, w przeżyciu dzieci i rodziców, naruszenie miru domowego – kamerki, mikrofony i brak wrażliwości na bardzo różną realność dzieci – pogłębia tą sytuację jeszcze bardziej…

4. Nie zapominajmy też o ciągłej ekspozycji na stres, brak poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa (raporty o zachorowaniach, śmierciach, utratach pracy czy dochodów), rozłąka z dziadkami i innymi krewnymi zwiększa poziom lęku i nasila niepokojące objawy (trudności ze snem, depresyjność, itp.)

5. Przebywanie z rodziną 24/7 od roku wystawia ten system na nowe wyzwania w które zaangażowane są dzieci. Rodzice obecni czy nie? Niby w domu są ale ich nie ma bo pracują… Często dochodzi do przeformułowania dotychczasowej rutyny, zmiany ról, nowego podziału obowiązków – co samo w sobie może mieć dobry skutek ale zawsze jest kryzysem.

Piszę tu o kawałku rzeczywistości, której wszystkich skutków pewnie nie umiemy jeszcze przewidzieć, jednak bardzo zachęcam do uważności, bliskości i wsparcia – nawet kosztem świetnych ocen w szkole. Starajmy się aktywizować nasze dzieci do ruchu na świeżym powietrzu – ciągle jest to możliwe. Szukajmy rozwiązań nie problemów. Rozmawiajmy, śmiejmy się, grajmy w gry i słuchajmy naszych dzieci. Zadbajmy też o siebie i własne relacje, dajmy sobie chwilę wytchnienia od pandemii (choćby w maseczce).

Jeżeli coś nas niepokoi idźmy do psychologa porozmawiać, najpierw sami, często to wystarczy… Jeżeli nie to on zaproponuje najlepszy scenariusz pomocy. Zapraszamy na naszą stronę www.enso-terapia.pl